Rolnik z północnej Sumatry złapał magiczną rybę, która zamieniła się w kobietę.
Poślubili się pod warunkiem, że nie ujawni jej przeszłości. Jako gaduła złamał obietnicę; ona powróciła do dawnego mokrego życia i osiadła nad Jeziorem Toba.
Tak oto ryby trafiły do największego na świecie jeziora słodkowodnego pochodzenia wulkanicznego, 100 kilometrów długości i 30 kilometrów szerokości, większego niż Singapur.
Bardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem jest to, że osadnicy sprowadzili ryby, podobnie jak ich imiennicy sprowadzili króliki na pustynie Australii.
Na szczęście, mujair/tilapia postąpiły właściwie wobec swoich wyzwolicieli. Nie wykuły nor ani nie podjadały młodej pszenicy, lecz dostarczały białko i świetny smak na talerzach miejscowych i turystów.
Jedzenie jest proste i tanie. Jest to region chrześcijański. Psy wędrują, wieprzowina figuruje w większości menu, a kawiarnie serwują zimne piwo.
Jezioro Toba powstało 74 000 lat temu w wyniku megawulkanu, czwartego w tym tysiącleciu. Powierzchnia jeziora leży 900 metrów nad poziomem morza. Wówczas ludzie byli już na świecie, więc niektórzy mogli paść ofiarą. Zajmuje ono ponad 1 145 kilometrów kwadratowych i ma głębokość 450 metrów. Wyspa Samosir, w jego centrum, oferuje chłodny, malowniczy zakątek odpoczynku, wzbogacony o pływanie po gładkiej powierzchni i zabawy motorowe, takie jak narciarstwo wodne, kajakarstwo, żeglowanie i lot balonem.
Najnowsze oficjalne dane mówią, że w 2024 roku jezioro Toba odwiedziło ponad sześć milionów Indonezyjczyków. Grupy pokonują cztery godziny jazdy z Medanu, czwartego co do wielkości miasta kraju na wschodnim wybrzeżu Sumatry, aby dotrzeć tutaj. Dla dzieci jest mnóstwo atrakcji, podczas gdy starsi chłoną górskie powietrze i oczami napawają się rzadkimi widokami. Woda wygląda na czystą, a nie czuć w niej słonego posmaku. Niektórzy mieszkańcy trzepią ubrania na kamienistych plażach, choć detergenty nie wypłukują się z życia morskiego. Tylko 250 000 obcokrajowców podjęło długą, piękną, ale krętą podróż nad Jezioro Toba. Atrakcje nie są takie jak jawajskie sztuczne parki tematyczne z licencjonowanymi postaciami z zagranicznych studiów filmowych, bez uznania postaci i opowieści wayang.
Dla typów macho, których w Jawie widuje się w reklamach papierosów (tutaj zakazanych), dostępne są głośne skuterki wodne, duże balony i wędrówki, choć nie są wolne od zagrożeń. Nad jeziorem Australijczycy przyzwyczajeni do państwa opiekuńczego, gdzie każde niebezpieczeństwo jest przewidziane i odizolowane prawem, musieliby wrócić do dobrych, starych czasów brania odpowiedzialności za siebie.

Schody do domków gościnnych są niemal pionowe. Jeśli nie jesteś w formie, nie dasz rady. Nie zabieraj ze sobą niczego większego niż plecak lub pomocnika, który nie boi się zawrotów głowy.
Policz koła ratunkowe na promie przed wyprawą na Wyspę Samosir; jej wioski, takie jak Tuk-Tuk, to miejsca, gdzie zostajesz, wędrujesz i robisz zakupy.
Dla nudy Balijczyków, którzy wyczerpali swe górnolotne frazesy o pięknie, kulturze i cudach — albo po prostu nie lubią być nazywani „Mistrzem”, gdy wyraźnie nim nie są — oto światowy cud, który jeszcze nie został zasłonięty przez tłumy i handel. Przyjdą — więc odwiedź go, zanim drony bezczelnych deweloperów zaczną mapować teren.
Istnieje tu kilka drobiazgów i czapek baseballowych wśród „pamiątek”, ale dominują lokalne wyroby rzemieślnicze. Toba ma infrastrukturę turystyczną na międzynarodowym poziomie poprzez zachowanie i rozwijanie swoich wyjątkowych cudów, zamiast wyłudzania pieniędzy od naiwnych. Kasjer w Wiosce Dziedzictwa sprzedaje bilety wstępu za Rp10 000 (60 centów w dolarach amerykańskich), a otrzymujesz znacznie więcej niż wartość twoich pieniędzy.
Rozbudowane groby znajdują się między warzywami w domowych ogrodach i na chodnikach ulic. Gorga—czarne, czerwone i białe motywy—i posągi robią wrażenie swoją kreatywnością. Trójwymiarowe reliefy przyjaznego boga gekona o nazwie Boraspati ni Tano, eksplorującego cztery piersi, symbolizują płodność. Ponadto, wklęsłe dachy domów przedstawiają rogi bawołów z misternie rzeźbionymi i malowanymi bocznymi belkami. Budowane są na palach, ponieważ jezioro wznosi się wraz z opadami deszczu.

Podnieś wzrok i zobacz stoki górskie tak strome, że wiele z nich jest podzielonych przez osuwiska widoczne dopiero, gdy chmury się podnoszą, a bociany przelatujące nad jeziorem schodzą, by zobaczyć co poruszyły krzyżujące się łodzie.
W Indonezji mieszka około 8,5 miliona Bataków, zdeterminowanych, by utrzymać, powiększać, wyjaśniać i promować swoją kulturę bez pogłębiania konfliktów z innymi wyznaniami. Za swoją nowoczesność Batakom zawdzięczają elastyczność 19-wiecznego duńskiego misjonarza luterańskiego Ludwiga Ingwera Nommensena. Przybył on w 1862 roku do ówczesnych Indii Wschodnich (Holenderskich), nauczył się języka Hata Batak Toba i przetłumaczył Biblię. Zamiast zakazywać kultu przodków — preferowanego wtedy przez sztywnych misjonarzy w czasach Westernizmu — połączył tradycyjne wierzenia miejscowych z chrześcijaństwem.
Kiedy Nommensen zmarł w 1918 roku, istniało ponad 500 lokalnych zgromadzeń. Kościół Chrześcijańsko-Protestancki Bataków (Huria Kristen Batak Protestan lub HKBP) jest obecnie największym kościołem protestanckim w Indonezji.
Teraz UNESCO uznało Jezioro Toba za Global Geopark, zdefiniowany jako „pojedyncze, zjednoczone obszary geograficzne, w których miejsca i krajobrazy o międzynarodowym znaczeniu geologicznym są zarządzane w całościowym, ochronnym i edukacyjnym podejściu do zrównoważonego rozwoju.”
Nie zrażaj się naukowymi sformułowaniami; Toba ma jedne z najlepszych atrakcji dla całej rodziny w Republice Indonezji — i samodzielną, rodzimą kulturę godną podziwu.