Moja-Indonezja.pl

„Polska jest bardzo ciekawym krajem” – wywiad z dr. Teiją Gumilarem

Dr Teija Gumilar – adiunkt – asystent profesora na Uniwersytecie Technologiczno-Przyrodniczym w Bydgoszczy. Były wykładowca Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Ekspert portalu Moja-Indonezja.pl. Bardzo dobrze mówi w j.polskim. Jak chyba żaden inny Indonezyjczyk bardzo dobrze rozumie nasz kraj, jego realia oraz Polaków. Jak odbiera Polskę? Czy trudno było nauczyć się j.polskiego? Zapraszamy do lektury.

(wywiad przeprowadzony w roku 2011, niektóre dane podane w wywiadzie mogły ulec zmianie na przestrzeni czasu).

Jak Pan odbiera Polskę i Polaków?

Polska jest bardzo ciekawym krajem. Miałem okazję podróżować i poznawać państwa Zachodniej Europy, ale o Polsce niewiele  wiedziałem, aż do czasu, kiedy w 1997 roku, w Niemczech,  zaprzyjaźniłem się z Polakiem. Zaprosił mnie on do Poznania i spędziłem trzy dni w Polsce.  Pierwsze wrażenie kojarzę z  dziwnym uczuciem, kiedy słyszałem język polski i próbowałem czytać polskie litery. W ciągu kilku późniejszych lat, powoli poznawałem ten kraj coraz lepiej. Szanuję to, co polski naród przeżył. Ma on niezwykle ciekawą historię, wartą rozpowszechnienia dla dobra całej ludzkości. Społeczeństwa, które nadal walczą między sobą oraz  ci, którzy kierują się agresją , powinni uczyć się historii Polski, szczególnie dotyczącej  okresu sprzed II wojny światowej,do momentu powstania ruchu Solidarność. Gdy mieszkałem w Niemczech, mówiono mi, że Polacy są ludźmi o silnej woli, pragnącymi  rozwijać się, że ciężko pracują i są interesującymi ludźmi. Moi polscy przyjaciele są bardzo sympatyczni. Kiedy planowałem kontynuację studiów w Europie, za ich radą wybrałem uczelnię w Polsce. Zdecydowałem się na przyjazd do Poznania mając nadzieję, że będę mógł zaobserwować w jaki sposób Polska się rozwija, a zwłaszcza jak odbywa się transformacja społeczeństwa wchodzącego do Unii Europejskiej i jaka jest jego reakcja na procesy modernizacyjne. Będąc z wykształcenia kreatorem, twórcą, interesowało mnie to w szczególny sposób. Te  obserwacje chciałem także zestawić z sytuacją Indonezji, jako kraju rozwijającego się.

Już dość długo mieszka Pan w Polsce… Czy nasz kraj jest gościnny dla cudzoziemców?

Przyjechałem do Polski w listopadzie 2001 r i podjąłem studia doktoranckie na Wydziale Architektury i Wzornictwa Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu. Po ich zakończeniu, w 2006 roku, postanowiłem jeszcze trochę tu pomieszkać, mimo że nie planuję pozostania tu na stałe. Do chwili obecnej mieszkam w Polsce już około 8,5 lat. Większość Polaków jest gościnna. Wielu znajomych w Polsce traktuje mnie wyjątkowo. Są bardzo przyjacielscy, gotowi do pomocy i wspierają mnie w tym, co robię. Mam przemiłą dziewczynę – Polkę. Jej rodzina także jest niezwykle życzliwa.
Zaobserwowałem ciekawe zjawisko: kobiety – Polki są bardziej przyjazne wobec cudzoziemskich mężczyzn niż polscy mężczyźni, natomiast polscy mężczyźni są bardziej przyjaźni wobec Azjatek. Tak mi się wydaje. Nie ukrywam, że doświadczyłem kilku nieprzyjemności od pewnych osób, ale nie sprawiło mi to szczególnej przykrości dlatego, że z takimi zachowaniami można spotkać się wszędzie na świecie, nawet w mojej ojczyźnie. Po prostu, są tacy ludzie, którzy nie tolerują obcokrajowców w swym otoczeniu. Ale w porównaniu do sytuacji sprzed ośmiu lat, widać wielką różnicę. Ludzie teraz są bardziej otwarci, przyzwyczajeni do obecności cudzoziemców.

Co najbardziej podoba się Panu w Polsce?

Architektura starych miast oraz umiejętności Polaków w zakresie konserwacji zabytkowych budynków. Są one znane w świecie. Lubię również sztukę polską, która ma oryginalny charakter.

Pozwolę sobie poprosić także o wskazanie czegoś, co najmniej podoba się w naszym kraju…

Irytują mnie polskie przekleństwa. Wydaje mi się, że brzmią ono zbyt „mocno”. Chociaż, jeżeli są przetłumaczone na np. angielskojęzyczny odpowiednik, faktycznie nie różnią się. Może, dlatego, że przekleństwo w języku angielskim brzmi raczej znajomo i mniej odczuwa się jego wulgarność.

Czy lubi Pan potrawy kuchni polskiej? Jeżeli tak, to jakie najbardziej?

Tak, lubię. Najbardziej – bigos, barszcz i golonkę.

Wykładał Pan na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Czy polscy studenci chętnie studiują język indonezyjski oraz kulturę tego kraju?

Większość z nich jest chętna. Bardzo się z tego cieszę. Widać ich starania, na przykład, pragną zdobyć stypendium na roczny pobyt w Indonezji. Wielu moich studentów już tam było. Owszem, zawsze znajdą się studenci bardziej pracowici oraz leniwi. Myślę, że to zależy od stopnia zainteresowania i chęci poszukiwania. Niektórzy wybrali język indonezyjski dlatego, że nie było innej alternatywy. Ja przede wszystkim pragnę, żeby każdy student znalazł właściwą dla siebie drogę rozwoju podczas studiów i zrealizował życiowe marzenia związane z pracą.

Jest Pan ekspertem serwisu internetowego „Moja-Indonezja”, pierwszego w Polsce serwisu w całości poświęconego Indonezji. Czy uważa Pan, że idea promowania Indonezji w Polsce ma sens i jest słuszna?

Oczywiście! Szanuję tę ideę, warto jej poświęcić uwagę i czas. Mam nadzieję, że sporo ludzi będzie ją wspierać i wspomagać. Indonezja Polakom jest mało znana. Trzeba pamiętać, że wiedza o Polsce wśród Indonezyjczyków również nie jest wielka. To wynika z przeszłości, kiedy Indonezja będąca pod reżimem Suharto, przez 23 lata ostro zabraniała nawiązywania jakichkolwiek kontaktów z państwami socjalistycznymi oraz wstrzymywała przepływ informacji o nich. Dopiero od 1989 roku, Polska i Indonezja znowu są otwarte wobec siebie. Wymieniają informacje, ale jest ich jeszcze wciąż zbyt mało. Podam jasny przykład: w Berlinie mieszka ok. 2000 Indonezyjczyków, natomiast 290 kilometrów na wschód, w Poznaniu, jest tylko 5 Indonezyjczyków, a w całej Polsce żyje nie więcej niż 180 osób… Jest to ogromna różnica. Tylko kilka osób z Indonezji przyjechało do Polski na studia… Trzeba poszerzyć informacje o Indonezji w Polsce, a o Polsce w Indonezji. Dla dobra wzajemnego.

Jest Pan również pracownikiem Ambasady Indonezji w Warszawie. Stosunki dyplomatyczne pomiędzy Polską a Indonezją są bardzo dobre. Z czego to wynika?

Nie jestem upoważniony do tego, by wypowiadać się w imieniu Ambasady. Mogę tylko wyrazić to, co sądzę osobiście na podstawie prawie ośmioletniej obserwacji stosunków polsko-indonezyjskich. Indonezja postrzega Polskę jako starego, bliskiego przyjaciela. Warto pamiętać, że pierwszy prezydent indonezyjski, Soekarno, w 1959 roku otrzymał tytuł doktora honoris causa od władz Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. Indonezja jest największym państwem w Azji Południowo-Wschodniej, a Polska jest największym państwem w Europie Centralnej i odgrywa ważną rolę w Unii Europejskiej. To są wielkie rynki i gospodarki. Obydwa kraje wiele znaczą w polityce regionalnej. Teraz jest dobry czas, by wzmacniać osłabione kontakty, nawiązywać współpracę między nami, nadrobić zaległości.

Współpraca rządu Indonezji z rządem Rzeczypospolitej Polskiej sięga 1961 roku. Współpracujemy na różnych płaszczyznach. Według Pana, na której z nich wygląda ona najlepiej?

Według mego rozeznania i obserwacji od roku 1989, najlepiej układa się współpraca między instytucjami rządowymi, zajmującymi się wymianą informacji i doświadczeń w zakresie ustawodawstwa i sądownictwa, sprawami parlamentarnymi, obronnością, kulturą i edukacją, handlem oraz klimatologią. Polska, Indonezja oraz Dania są gospodarzami konferencji COP 12, COP 13 i COP 14.

10 października 1961 r. Polska i Indonezja podpisały umowę o współpracy naukowo-technicznej. Czy jest ona wg Pana dobrze realizowana?

Indonezja posiada jeszcze radary „made in Poland”, z lat 60-tych. To dowód, ze niektóre programy byli realizowane aż do czasu przerwy między 1965 a1989 rokiem. W roku 2009 Instytut Technologii w Bandungu, nawiązał współpracę z Uniwersytetem Warszawskim oraz Jagiellońskim w dziedzinie robotyki i informatyki.

Mówi Pan bardzo dobrze w języku polskim, którego nauka dla każdego obcokrajowca jest wielkim wyzwaniem. Czy trudno było nauczyć się tego języka?

Mieszkałem w Niemczech zanim przyjechałem do Polski. Znając język niemiecki i angielski, nie uczyłem się polskiego od podstaw. Według mnie, język polski i niemiecki są w 30 % podobne – mam na myśli zasoby leksykalne oraz wspólne cechy gramatyki (związki z łaciną). Czasami żartowałem i mówiłem Polakom czy Niemcom, że wasze języki są po prostu dialektami. Oczywiście, oni nie zgadzają się ze mną, jednak z punktu widzenia osoby pochodzącej spoza Europy, mówiącej językiem azjatyckim, takie odczucie jest uzasadnione. To prawda, że język polski jest bardzo trudny. Ja nadal nie lubię skomplikowanych polskich liter. Języka polskiego można by nauczyć się bez wielkiego wysiłku, pod warunkiem, że wy Polacy, uprościcie zasady polskiej pisowni. W ciągu tych lat gdy uczyłem się języka polskiego z innymi obcokrajowcami, zaobserwowałem, że to właśnie pisownia jest najtrudniejsza do opanowania. Studenci z zagranicy wolą wybrać na miejsce studiów kraje anglojęzyczne lub inne, w których porozumieć się można w łatwiejszy sposób, zamiast trudzić się nauką języka polskiego. To chyba strata dla polskich uczelni.
Moim zdaniem, Polacy muszą zdobyć się na odwagę uproszczenia ortografii. Zdaję sobie sprawę, że jest to element tradycji, historii języka, ważnej dla Polaków, że dokładność jest ważna, ale przecież stanowi to wartość tylko dla samych Polaków.

Jeżeli zamiast litery „Ł” użyjemy „W” (jak w języku angielskim), „V” zamiast „W”, „Ę” zamienimy na „EU”, „Ą” na „AU”, „SZ” „CZ” na „SC”, „Ó” na „U”, „CH” na „ H”, „TRZ” na „TZ”, itp., obcokrajowcy z łatwością będą mogli je przeczytać i szybciej nauczą się tego języka. Pozwólmy sobie na tolerowanie błędów, o ile nie prowadzą one do zmian semantycznych.
Bardzo przepraszam za taki pomysł, który dla Polaków może wywołać oburzenie, jednak na całym świecie tradycja ciągle podlega zmianom. Na przykład w moim kraju, zmieniano pismo wielokrotnie, od sanskrytu do arabskiego i następnie do łacińskiego w stylu holenderskim, a obecnie do łaciny w stylu angielskim.
Ta modyfikacja była potrzebna, by ułatwić użytkowanie języka indonezyjskiego jako języka wspólnego dla jak największej liczby użytkowników. Teraz, około 300 milionów ludzi bez problemów posługuje się językiem indonezyjskim. Język indonezyjski jest także wielkim cudem udanej demokracji w kraju.

Dla wielu Polaków Indonezja, a zwłaszcza wyspa Bali, jest coraz chętniej wybieranym miejscem wypoczynku, a także „wypraw życia”. Co mógłby Pan powiedzieć naszym czytelnikom, którzy myślą o wyjeździe w to magiczne miejsce?

Bali a także Jawa są bardzo interesujace. To dziedzictwo starożytnej cywilizacji w regionie Azji Południowo-Wschodniej. O tym dużo pisały polskie biura podróży, lecz proszę, nie odbierajcie ich jako jedynego świadectwa tożsamości Indonezji. Indonezja jest ogromnie zróżnicowana. Szalenie istotne są także wszystkie kultury ludzi żyjących na Sumatrze, Borneo, Sulawesi, Nusa Tenggara, Papui oraz współczesna kultura wielkomiejska. Są one naprawdę bardzo różnorodne i równie ciekawe.

Z czego wynika fakt, że ludzie, którzy raz pojadą do Indonezji, zwykle powracają tam niejednokrotnie?

Indonezja jest ogromna, żywa i kolorowa. Przyroda jest przebogata. Pobyt dużo nie kosztuje, a można doświadczyć niesamowitych przeżyć. Ludzie są gościnni, a szczególnie serdecznie traktują białych, są oni traktowani wyjątkowo dobrze przez wielu Indonezyjczyków. To wynika z tego, że Indonezja była przez ponad 500 lat kolonizowana przez Europejczyków. Indonezyjczycy widocznie uważają, że Europejczycy są na pewno inteligentni, piękni, przystojni, zamożni. Chcą i lubią z nimi przyjaźnić się. Myślę, że z drugiej strony, biali czują się dobrze w ich towarzystwie. To wszystko powoduje, że powracają do tego kraju. Zachęcam Polaków do odkrywania Indonezji!

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Rozmawiał: Szymon Kozłowski